Szanowni,

jeśli czytacie te słowa, to trafiliście tu świadomie i wyjaśniać nic nie trzeba. No, chyba że Google Wam szwankuje lub błąkacie się bez celu po Internecie i Wasza wizyta to zrządzenie ślepego losu. Tak czy inaczej, na wszelki wypadek w skrócie informuję: nazywam się Wojciech Bauer i piszę książki. Nie powiem, że dobre, to już trzeba ocenić samodzielnie, bo jak głosi netykieta, czyli dawno zapomniany dekalog Internetu: DGCC. BTW z całego tego akronimu dziś najbardziej aktualne są dwie ostatnie litery, taki znak czasów.

Wracając do meritum, czyli do mnie: urodziłem się w 1954 roku w Ełku, jednak całe życie związany jestem ze Śląskiem, gdzie przeżyłem ponad 40 lat. Ten okres powoli dobiega końca, czas wracać w rodzinne strony i wszystkie znaki wskazują, że tak się wkrótce stanie. Bo co może zrobić z resztą życia kończący karierę menedżer przed emeryturą, dla którego coraz większym życiowym sensem  jest dotychczasowe hobby, czyli pisanie powieści? Odpowiedź jest łatwa: uciec od cywilizacji, zaszyć się w ustronnym miejscu – i pisać. Tak mam zamiar zrobić i chyba nic już mnie od tego nie odwiedzie. Na szczęście mam gdzie uciec – jakby co, proszę mnie szukać w takim domku nad jeziorem, w ustronnej części Mazur.

Ale póki co, „nim gwiazdy przedświtu zajdą bielmem”, zapraszam do siebie, czyli na strony poświęcone mojej największej pasji życiowej. Jest tam o mnie sporo, jeśli kto ciekawy lub ma w tym interes, znajdzie, czego szuka. A jeśli nie znajdzie, proszę pytać.

Z wyrazami szacunku i różnymi innymi

Wojciech Bauer